kino jest ważne

Storm. Opowieść o odwadze / Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

Wprowadzenie: w 2017 roku obchodziliśmy w Europie 500-lecie reformacji i mam wrażenie, że Storm. Opowieść o odwadze powstał właśnie z tego powodu. Nakręcenie filmu dla młodego widza powyżej 10 roku życia jest wyzwaniem, co dopiero nakręcenie historycznego filmu dla młodego widza w tej kategorii wiekowej na tyle dobrze, by utrzymać jego skupienie i uwagę zdaje się być bardzo trudną sztuką. Po reakcji widzów w czasie seansu mogę jednak stwierdzić, że Storm zatrzymał ich w fotelach i spowodował, że byli naprawdę zaciekawieni przygodami głównego bohatera.

Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

Kategoria wiekowa: 9+

Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

O filmie: mam wrażenie, że twórcy chcieli jednocześnie bardzo dokładnie wytłumaczyć, czym była Reformacja i sprawić, by film był świetną, pełną akcji i tajemniczych wątków historią. To zawsze jest dylemat ile treści historycznych przemycić, a ile pominąć, by fabuła była zrozumiała dla młodego widza. Storm jest 12-latkiem, który mieszka w XVI-wiecznej Antwerpii ze swoją rodziną: tatą drukarzem, któremu pomaga w drukarnii układać czcionki i matką mocno wierzącą katoliczką kupującą odpusty w kościele. Jego ojciec trafia do więzienia w wyniku nielegalnego druku listu Marcina Lutra. Storm ratuje zakazaną matrycę z czcionkami, co skazuje go na ukrywanie się w podziemnych korytarzach miasta. Ma jednak plan na miarę prawdziwego bohatera, chce wyrwać ojca z rąk Inkwizycji i przekazać czcionki zwolennikom Reformacji. Tak zaczyna się jego prawdziwa przygoda. Mimo zapowiedzi ciekawej produkcji w konwencji filmu przygodowego Storm traci na wartkości. Pomimo, że akcja jest dość dynamiczna, bo bohaterowie ciągle gdzieś biegną, uciekają, to rozwijane wątki historyczne, które dzieją się w filmie są tak skomplikowane, że wytrącają widza z zaangażowania w oglądanie na rzecz starania się o zapamiętanie wymienionych faktów.

Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

Być może lepiej byłoby dla konstrukcji fabuły, gdyby było mniej wątków, gdyby nie musiało się wszystko zadziać, jak choćby to, by Storm poznawał kolejną ciekawą bohaterkę, która ma tak pogmatwany życiorys, że sama się w tym gubi. Sam przecież też jest na tyle ciekawy, że jego działania angażują emocjonalnie odbiorcę. Czasem na przykładzie jednego życiorysu można więcej wytłumaczyć niż posługiwać się wieloma wątkami składającymi się na obraz historii. Nie jest łatwo zrobić film historyczny dla młodego widza, by nie był moralizatorski, dydaktyczny, by widz bez zaplecza znajomości historii mógł go zrozumieć, ale też starając się tłumaczyć wszystko nie pozostawia się widzowi miejsca na własną interpretację. Jeśli już mamy bohatera podobnego wiekiem i sposobem bycia do odbiorcy, to po co dokładać jeszcze kolejną postać, z nowymi cechami i jeszcze wszystko obudowywać trudną do zrozumienia treścią w dialogach bohaterów, która niejako ma tłumaczyć kontekst historyczny tamtych czasów.

Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

Mnie samej wystarczyłby jeden główny bohater żyjący w danej epoce przeżywający w niej niesamowite przygody. Dzięki temu moja uwaga nie byłaby rozproszona i chyba mogłabym więcej zapamiętać. Porównując jednak Storma do naszych polskich produkcji historycznych dla młodego widza jak choćby Historia żółtej ciżemki  i tak wypada bardzo dobrze. Poza tym film tak naprawdę chyba nie powinien nas uczyć historii, nie taka jego funkcja jest wszakże dziełem autorskim, tworem przefiltrowanym przez wizję scenarzysty i reżysera. Powinien nas raczej zachęcić do tego, by szukać informacji o danej epoce, jeśli wydała się nam ciekawa. Scenografia i charakteryzacja w Stormie wiernie oddaje klimat XVI-wiecznej Antwerpii, która nie straciła za wiele z tamtego czasu i do dziś możemy w niej podziwiać bardzo dobrze zachowane zabytki architektoniczne z okresu trwania Reformacji.

Storm: Letters van Vuur

Storm: Letters van Vuur

Podsumowanie: na filmie da się wysiedzieć. Przeładowany jest jednak ilością treści i wątków do których nawiązuje i które chce zaznaczyć. Jest to jednak współczesna forma pokazania realiów życia w XVI wieku w Europie, ale jak zaznaczyłam stanowi ona jedynie punkt wyjścia do uczenia się o Reformacji.

Gdzie można zobaczyć film: film obecnie ( styczeń 2018) wchodzi do kin w Polsce, dystrybucją zajmuje się dystrybucja.kinodzieci.pl

Metryczka:

Reżyseria: Dennis Bots
Rok produkcji:2017
Kraj: Holandia
Czas: 100 min